• Wpisów: 229
  • Średnio co: 10 dni
  • Ostatni wpis: 5 lat temu, 20:01
  • Licznik odwiedzin: 42 130 / 2526 dni
 
nellka3598
 
an!mek:
                  Rozdział 6
                   "Myśli"

Kolejne dni mijały całkiem nieźle. W szkole szło jej bardzo dobrze. Co do Kamila... Można było się przyzwyczaić. Po lekcjach wracała do domu i gotowała proste przepisy, które nauczyła jej mama. Łukasz zadzwonił do niej ostatnio trzy dni temu. Nawet nie pisał. To ona musiała pytać się jak tam u niego. Była przekonana, że zbliżające się przesłuchanie pochłania go w tak dużym stopniu. Na pewno za kilka tygodni wszystko się zmieni- pomyślała.
Właściwie to kolejny tydzień też nie miał w sobie nic nadzwyczajnego. Chłopak zadzwonił do nie do niej zaledwie raz. Rozmowa była zupełnie inna niż poprzednie. Przerywana milczeniem. Gdy Iza usiłowała mu coś tłumaczyć chłopak najwyraźniej się szybko dekoncentrował.
-Co się dzieje? Chodzi o przesłuchanie? Coś się stało?
-Nie...- wymamrotał po dłuższej chwili- Wszystko w porządku. To już za cztery dni. W sumie trochę się stresuje.
-Więc pewnie dlatego. Zadzwonię jeszcze tego samego dnia. Na pewno pójdzie ci dobrze.
-Cieszę się, że tek myślisz. Będę kończył bo muszę iść pomóc mamie. Pa.
-Pa.
Ile rozmawiali. Może kwadrans. Wiedziała, że wszystko będzie trudniejsze, gdy opuści dom ale czy rzeczywiście to było przyczyną. Przez kolejne cztery dni snuła się po domu kompletnie bez celu. Przechodziła z pokoju do pokoju nie mogąc sobie znaleźć miejsca. W szkole było nie lepiej. Podświadomie wiedziała, że coś się dzieje. Coś się zmienia, a ona nie może nic zrobić.
W środę zaraz po szkole zadzwoniła do Łukasza. Spytała jak mu poszło. Choć chłopak miał chyba dość dobry humor to wydusił z siebie tylko, że było dobrze i dostał pochwałę. Nie czekał na kolejne pytanie czy gratulacje z jej trony jakie chciała mu złożyć tylko powiedział, że musi kończyć bo idzie z kumplami to uczcić. Ze smutkiem pożegnała się i odłożyła telefon. Usiadła tempo przy stole i nie mogła znaleźć sił nawet do zjedzenia obiadu. Popołudniu zadziwiła do niej Zośka i zdała relacje, że będzie ją stać na stypendium bo wypadła rewelacyjnie. Oczywiście jej pogratulowała.
-Coś się stało Izz?
-W sumie... Sama nie wiem. Chodzi o Łukasza. Coś się dzieje.
Zośka ucichła.
-Nie zamartwiaj się pewnie znowu za dużo myślisz.
-Ale...
-No co? Nie spotykacie się już tak jak dawniej. Nie widzicie się codziennie to i rozmowy będą trudniejsze.
-Wiedziałam to od samego początku... Nic już nie będzie jak dawniej ale jeśli nic nie będę robić to będzie coraz gorzej. To przecież nie moja wina, że musiałam wyjechać.
-Będzie dobrze. Jak chcesz mogę z nim porozmawiać.
-Nie, nie trzeba. To może przez projekty. Może masz racje. Może trzeba teraz tylko poczekać...
-No widzisz. A tak w ogóle to jak tam? Dawno nie gadałyśmy więc opowiadaj? Fajna ta szkoła? A ojciec? Dom?
Dziewczyna choć na chwilę mogła zapomnieć o Łukaszu. Opowiedziała przyjaciółce o wszystkim. Rozmawiały dobrą godzinę. Śmiały się i obgadywały stare koleżanki ze szkoły i nowe znajomości ze strony Izy. Później wrócił jej tato. Dziewczyna odrobiła pracę domową i stwierdziła, że skoro tak strasznie jej się nudzi to może powinna wyjść na spacer. Wyszła do kuchni, a koło jej nogi pojawił się Freddie. To jest myśl! Ubrała pasiastą bluzę, wzięła smycz i wyszła na zewnątrz. Oddychając rześkim powietrzem odłożyła na bok wszystkie gdybania i zastanowienia jakie zapewne miały wrócić nocą.

Ciąg dalszy nastąpi...

Nie możesz dodać komentarza.

  Wyświetlanie: od najstarszego | od najnowszego