• Wpisów: 229
  • Średnio co: 11 dni
  • Ostatni wpis: 5 lat temu, 20:01
  • Licznik odwiedzin: 44 557 / 2674 dni
 
nellka3598
 
an!mek:                  Rozdział 9
                "Nie mów nic"

Od razu rzuciła się na swoje łóżko. Leżała może kilka małych minut. Gdy do pokoju zajrzał jej ojciec.
-Jak było?
-Dobrze...
-Cóż za entuzjazm. Co u koleżanek?
-Będzie...
-Dobra nie musisz nic więcej mówić.
Zamknął za sobą drzwi. Widziała jakie byłoby podsumowanie większości społeczeństwa. Głupie szesnastoletnie dziecko nieumiejace poradzić sobie bez „chłopaka” równie a może nawet bardziej niedojrzałego. Ale tu wcale o to nie chodziło! Po prostu czasem jest tak, że jak coś tracimy to z bólem umiemy jednak się podnieść ale jeśli coś jeszcze się dzieje... Ból wraca, a później... Nie ma już nic. Zwykłe pogodzenie się z sytuacją. Akceptacja beznadziejnego scenariusza i podanie się bez walki.
Chyba sama w to nie wierząc się podawała.
Cały wieczór przesiedziała gapiąc się w nuty, które tyle dla niej znaczyły. Tylko kiedyś... Dzisiaj nie miały dla niej sensu.
Rano tato zrobił śniadanie, które mieli zjeść razem. Siedziała wpatrując się w pusty talerz i milcząc na pytania zadawane przez mężczyznę.
-Cos ci jest?
-Co?
-Dobrze się czujesz?
-Tak.
-Nic nie jesz?
-Nie jestem głodna. Wybacz muszę już iść. – poderwała się z krzesła i prawie wybiegła z jadalni.
Do szkoły doszła na piechotę. Fakt za wcześnie wyszła z domu ale nie chciała narażać się na kolejne pytania ojca. Jeszcze pomyślałaby, że naprawdę coś jest nie tak i co wtedy.
-Uwaga idzie mistrz bmx-sa!- zaraz za drzwiami szkoły dobiegły ją odgłosy braw i pisków dziewczyn.
Stanęła na skrajach tłumu.
-Kamil! Rozniosłeś ich wczoraj! To było piękne.- wrzeszczał Wojtek.
Dlaczego jej to nie dziwiło, że całym tym przedstawieniem dyrygował Kamil... Oh bo to kretyn. Zaśmiała się z jego głupiego wyglądu na ławce. Wyglądał jak jakiś pajac. Z tą całą czapką, bejsbolówką i vansami w innym kolorze niż zwykle.
-O pojawiła się nasza gwiazda!
Spojrzenia Kamila padło na nią.
-Witamy! Śmieszy cię coś?
Miała się nie odzywać i odejść jak zwykle ale czy miała coś do stracenia. Nienawidziła tego całego ich lidera. Idola idiotyzmu.
-Co mnie śmieszy? Serio chcesz wiedzieć? Nie chcę narobić ci wstydu przed fanami.
-Taka jesteś cwana?- podszedł do niej prawie tak blisko, że robiło jej się niedobrze od jego perfum.
-Myślałam, że jak tutaj się przeniosę to będzie inaczej. Nie spotkam Krzysia. Ale wiesz nie spotkałam go. Dziwi mnie fakt, że istnieje ktoś tak cyniczny. Zadziwiasz mnie swoim skretyniałym umysłem.
-Myślałam przez chwilę, że mowa o tobie.
-To nie ja popisuje się na karłowatym rowerku.
-To nie ja muszę zmieniać szkołę. No powiedz nam za co się przenieśli? Chętnie wszyscy się dowiedzą.
-Kamil przecież i tak wszyscy wiedzą.- skwitowała jakaś dziewczyna z tyłu.
-No tak zapomniałem. No pochwal się jak to jest sprzedawać dragi w szkole? Jeszcze jedno słowo na mnie, a dojdzie to do dyrektorki. Nie będzie już tak fanie. Twój tatuś raczej nie przeniesie cię do innej szkoły.
-Narkotyki?! Zjebany jesteś ale to żadna nowość.
Odwróciła się i chciała przejść przez otaczający ją tłum.
-Patrzcie małolat się boji!- zawołał Wojtek.
-Dobra wypuście ją.
Śmiech niektórych był dobijający. Nie rozumiała dlaczego wszystko tutaj jej się nie układało. Nienawidziła tej szkoły. Narkotyki?! To chyba jakaś kpina. Rozległ się dźwięk dzwonka. Przesiedziała całą lekcje czując na sobie jego spojrzenie. Zaraz po zakończeniu fizyki zbiegła do szatni i wyciągnęła papierosa z paczki.
Pociągnęła głęboki wdech i wypuściła stróżkę dymu.
-Witamy. Nowe uzależnienie?
Odwróciła się gwałtownie.
-Nie prosisz mnie?- spytał podchodząc bliżej.
-Niby o co mam cię prosić?
-To szkoła. Może o to żebym się nie wygadał...
-Szczerze... Mam to daleko.
-To o dilerce też?- Kamil zaśmiał się kpiąco.
-Też bo to nieprawda. Z resztą mów co chcesz może ci ulży.
-Niby nie jesteś taka jak my? Nie palisz i w ogóle jesteś taka idealna. Coś tego nie widzę.
-Gdzie twoja elita? Sam już nie jesteś taki kozak?
-Boisz się odpowiedzieć?
-Powiedzmy, że ludzie się zmieniają.
-A ja nie potrzebuję swojej elity jak to ujęłaś.
-Doprawdy? Przy mnie nie jesteś już gwiazdą.
-Nie muszę nią być.
Usiadł koło niej.
-Co się stało?
-Po co ci to wiedzieć? Będziesz miał powody do docinek?
-Przecież czasami trzeba się popisać.
-Ale może nie czyimś kosztem?
-Może i racja... Wiesz może... Nie muszę nic wiedzieć. Wybacz, że tak cię traktowałem. Głupio pytać i pewnie się nie zgodzisz ale... Może zaczniemy od nowa?
Popatrzyła na niego podejrzanie. Czy nic się za tym nie kryło. Chłopak trzymał przed nią swoją dłoń czekając na rozejm.
-Dobrze. Zacznijmy od nowa.
Uśmiechnął się do niej i zadowolony przysunął bliżej. Gadali całą długą przerwę. I nie, nie powiedziała dlaczego się przeniosła i czemu się ów zmieniła. Rozmawiali o tym ile prawdy jest we wszystkich obraźliwych słowach skierowanych przeciwko sobie.
Właściwie to można było powiedzieć, że Kamil bez kolegów był całkiem normalny. Ale czy pozory oby nie mylą...



Ciąg dalszy nastąpi.

Nie możesz dodać komentarza.

  Wyświetlanie: od najstarszego | od najnowszego