• Wpisów: 229
  • Średnio co: 11 dni
  • Ostatni wpis: 5 lat temu, 20:01
  • Licznik odwiedzin: 42 615 / 2552 dni
 
nellka3598
 
an!mek:
                   Rozdział 10
                     "Zmiany"

Zaraz po przyjściu ze szkoły wparowała do swojego pokoju. Nie wiedziała, że ojciec siedzi już w domu.
-Możesz mi powiedzieć dlaczego nic nie jesz?!- drzwi gwałtownie się otworzyły i pojawił się w nich oburzony mężczyzna.
Dobrze, że nie wszedł kilka sekund później bo dziewczyna już wyciągała z kieszeni fajki.
-Chciałam się rozpakować...
Spojrzał badawczo. Usta ułożyły mu się w dziwaczny grymas po czym rzucił.
-Obiad czeka. Za 5 minut masz pojawić się w kuchni.
A tak właściwie... Czemu nic nie zjadła przez cały dzień. Nie była głodna, a może reagowała na to wszystko. Założyła na siebie stary rozciągnięty sweter i naciągnęła czarne zakolanówki.
Chwile później usiadła przy stole i chwyciła za łyżkę. Jakaś wodnista zupa z drobinami czegoś co była naprawdę dziwne. Mieszała chyba całą wieczność dziwaczną potrawą nie biorąc do ust ani kropli. Jej ojciec siedział w drugim pokoju. W końcu odważyła się na połknięcie kilku łyżek zupy. Z talerza ubyła zaledwie jedna czwarta zawartości. Resztę wylała do zlewu. Umyła naczynie i poszła do siebie. Była jej dziwnie niedobrze. Poszła do ubikacji. Siedziała wpatrując się w lustro. Zwymiotowała wszystko co przed chwilą zjadła. Kręciło jej się w głowie. Sama chyba jeszcze nie wiedziała co ze sobą robi.
Następne dni mijały dosłownie tak samo. Wszystko co jadła nie zostawało dłużej niż na 10 minut. Zmieniło się jedno już nie dokuczał jej Kamil. Z każdym kolejnym dniem zaczynała być obojętna na rzeczywistość. I tak może i wyglądała jak duch ale i tak też się czuła. Dokładnie trzy tygodnie po wyjeździe do Krakowa zaczął dzwonić Łukasz. Pisał jak bardzo mu przykro, że przeprasza, żałuj... W końcu napisał, że sama była sobie winna. No, a całość była zwykłą zabawą od samego początku. „Spierdoliłaś wszystko! Nie ja, a ty!”- to było na samym końcu jakże barwnego sms-a. Szkoda, że czasem mylimy się tak bardzo co do niektórych ludzi, a błędy tak bardzo nas bolą.
Z kolejnymi tygodniami było z nią źle. Często rano, gdy wstawała z łóżka miała przeraźliwe zawroty głowy. Łapały ją też nocne skurcze zazwyczaj ud. Nie raz omal nie zemdlała w toalecie ale powoli zaczęło się to dla niej stawać swojego rodzaju uzależnieniem. Z dumą stawała na wagę i nie żeby wcześniej miała choć trochę nadwagi. Zawsze przecież była chuda, a koleżanki zazdrościły jej figury. Ojciec widząc, że córka chyba zbyt mało je zaczął najpierw dawać jej pieniądze na jedzenie ale najwidoczniej nie widział skutków. Prawda taka, że owych po prostu nie było. Nic nie miało się ku lepszemu. Zaczął dawać jej własnoręcznie zrobione kanapki. Zawsze staranie wykonane, z niby dobrymi składnikami ale... No właśnie ale! Często nawet chciała je zjeść. Jadła, była zadowolona, że pochłonęła całą bułkę ale jej radość nie trwała długo bo zaledwie kilka minut później tkwiła w toalecie z głową przy muszli toaletowej. Zwracała dosłownie wszystko. W oczach dosłownie znikała z każdym dniem. Pewnego dnia, gdy przyszła do szkoły wszyscy dziwnie się na nią patrzyli. Nie wiedziała o co chodzi. Czyżby coś zrobiła. Narastał w niej niepokój, że wojna z Kamilem jednak od nowa się zaczęła. Przerażona stawiała kolejne niepewne kroki. Jedna z dziewczyn na jej widok zaśmiała się tak głośno, że omal nie ogłuchła. Iza nie musiała długo czekać. Kamil pojawił się przed nią dosłownie kilka sekund po tym jak pojawiła się pod salą. Złapał ją za ramię i niemiło szarpnął prowadząc ją na schody prowadzące do górnej części szkoły. To tam ich poznała. Jednak chłopak nie otwarł pomieszczenie. Była prawie pewna, że zaraz powie jej coś typu co musi zrobić żeby on czegoś nie powiedział albo nie zrobił. Wyrwała się z jego uścisku.
-Mogę wiedzieć co im powiedziałeś? Co do cholery znaczyły dla ciebie słowa „od nowa”? Serio chcesz wojny od nowa!- wybuchła.
-Co ja im powiedziałem? To ty masz sporo do wyjaśniania... Chciałem z tobą porozmawiać, ponieważ mam tylko jedno pytanie do ciebie. Z kim?
-Co?!
-No powiedz z kim?
-Nie rozumiem z czego mam się komuś tłumaczyć, a tym bardziej nie znam odpowiedzi na twoje pytanie! W ogóle o co chodzi?
-Jak o co... Przecież i tak wszyscy się dowiedzą. Myślałam, że nie stać cię na coś takiego... No trudno stało się. Jeśli będziesz miała jakieś problemy. Możesz na mnie liczyć. Tylko pytam z kim?
-Do cholery ale o co ci chodzi? Jakie problemy!
Jej przerażona mina chyba mówiła sama za siebie. Przecież ta rozmowa nie wiała najmniejszego sensu. Dziewczyna nie miała pojęcia o co chodzi Kamilowi. Dlaczego wszyscy się z niej śmiali i dlaczego chłopak chciał jej w czymś pomagać.
-Nie wiesz? No bo... No ten...
-No wyduś to w końcu!
-Sabina z trzeciej „f” powiedziała, że jesteś w ciąży. Dlatego pytałem z kim...
-O Boże!
Osunęła się o ścianę, czuła jak do oczu napływają jej łzy ale nic nie mogła na to poradzić. Nie rozumiała dlaczego wszyscy w tej szkole mówili coś na nią. Co ona im do cholery zrobiła!
-Dla...Dla...Dlaczego tak powiedziała? Co ja jej zrobiłam?- chlipała przez łzy.
Kamil usiadł koło niej.
-Słyszała ponoć jak wymiotujesz w toalecie i to nie pierwszy raz. W sumie to przecież straszna plotkara. Iza?- spojrzał w jej stronę- Wiem, że to nie moja sprawa ale to jest dziwne? Co ty robisz? Co się z tobą dzieje? Jaki inaczej to wytłumaczyć?
-Źle się czułam...
-Jeśli coś by się działo powiedziałabyś? Prawda?
-Tak.
Jasne, że nie!- pomyślała. Jak mogła zaufać komuś kogo prawie nie znała. Do tego miała dać szansę tak naprawdę swojemu „byłemu” wrogowi.
Bała się jak dalej będzie to wszystko wyglądać. Może rzeczywiście powinna z tym skończyć. Za kilka minut rozpoczęła się przerwa. A jak bardziej zadziwiający był fakt, że gdy schodziła z Kamilem po schodach ten poklepał ją po ramieniu i powiedział półgłosem:
-Teraz twoja „klasowa gwiazda” pomoże ci to wszystko odkręcić.
Zostawił ją w tyle, gdy ta miała zapytać „Dlaczego to wszystko robi? Przecież jej nienawidził. Przynajmniej przez początek.”
Nie wiedziała jak wyjaśnić coś z tego co ostatnio się dzieje. Jak poradzić sobie z nową, trudną i ciężką rzeczywistością.

Ciąg dalszy nastąpi.

Nie możesz dodać komentarza.

  Wyświetlanie: od najstarszego | od najnowszego